Nasze wyjazdy

"Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej." /Ryszard Kapuściński/

Konno do Laskowa 2013

W dwa tygodnie po powrocie z Azjatyckiej wyprawy, powróciły do leśniczówki moje konie ze stajni Śląska i Opolszczyzny gdzie mieszkały podczas naszej nieobecności. Niby wszystko w porządku zadbane odkarmione, stajenni dbali o nie z należytym obowiązkiem i pietyzmem ale... jednak czegoś im brakowało... ich sierść nie błyszczała blaskiem słońca wdzierającego się przez okienka stajni, ich zapach był inny bardziej ostry drażniący, a i one same niepewne podenerwowane przestępowały z nogi na nogę w swoich boksach...

czytaj dalej »

Azja Mniejsza... Anatolia 2012

Rozłożyłem mapę Europy na dywanie mojego pokoju, jeszcze nie zdążyłem rozwinąć poszczególnych stron a już wbiegła na nią Zuzia zostawiając odbite ślady łap... wypad mi stąd krzyknąłem zganiając psa z nowiutkiej mapy. Był rok 2006 a ja nieśmiało począłem układać plan jak tu objechać Morze Czarne, wpaść na chwilkę w Wysoki Kaukaz, przemierzyć wschodnią cześć Turcji... to były marzenia i to dość odległe. Nie miałem a raczej powinienem napisać myśląc o całej naszej trzy osobowej ekipie z synami, żadnego doświadczenia, nasza wiedza o wschodzie opierała się o przeczytane książki i skąpe zasłyszane opowieści...

czytaj dalej »

Tętniący Wyjazd 2011

Ten rok miał być wyjątkowy - od wczesnej wiosny ustalaliśmy kierunek naszego wjazdu wraz z Tomkiem, Kopciem i Romkiem, który dołączył do nas jako trzeci samochód wyprawowy; mieliśmy zwiedzić Krym. Wszystko było ustalone, samochody przygotowane, kufry popakowane i zapięte czekały na załadunek do auta. I jak to często w życiu bywa, wszystko wzięło w łeb...

czytaj dalej »

Inflanty 2010

Od samego początku rok 2010 był nijaki, taki do bólu normalny; praca, las, spotkania, konie - wszystko przebiegało ot, tak spokojnie, zwyczajnie. Tylko moja wyprawa, nasz wyjazd wisiał na włosku. Paweł miał czteromiesięczne praktyki zawodowe w Holandii, a Staszek do wyjazdu tak jakoś nie bardzo się palił.

czytaj dalej »

Fortece Zachodniej Ukrainy - rok 2009

Właściwie ta wyprawa była zaplanowana już od samego początku - od kiedy postanowiłem zwiedzić ten kraj, poznać go i właściwie nie wiem dlaczego nie zacząłem od zamków... przecież one najdobitniej świadczą o polskości tych ziem, o ich dawnej potędze, świetności tej wspaniałej krainy jaką jest Ukraina.

czytaj dalej »

Stepy Akermańskie - Lipiec 2008

Rok 2008 zapowiadał się wyjątkowo: nie dość, że był przestępny, to pierwszy raz przekroczyłem 20 ha zalesień, ale co innego zabiera moje myśli i powoduje ścisk w brzuchu. Postanowiłem coś zrobić, by moje życie zmienić...

czytaj dalej »

Ukraina, Mołdawia, Rumunia, Węgry, Słowacja, Czechy
Wrzesień 2007

No i stało się. Dzisiaj, a właściwie wczoraj, Urszulka kupiła komputer przenośny - laptop i teraz można pisać wszędzie, nawet w łóżku. Obiecywałem sobie już od dłuższego czasu, że opiszę moje wyprawy z synami, a raczej początki wypraw, ponieważ plany mam wielkie, a marzenia jeszcze większe.

czytaj dalej »

Narodzenie pasji - rok 1998

Dokładnie w moje imieniny 29 czerwca 1998 roku raniutko odebraliśmy z salonu samochodowego nowiutkiego lśniącego Lanosa . Ale to było przeżycie: całkiem nowe auto... Co prawda było mi już raz dane odbierać nowego malucha, w połowie skredytowanego przez Lasy Państwowe jako auto służbowe (dopóki nie spłacę kredytu), jednak teraz nie miało to skali porównania: nowa moja - no i Uli - "limuzyna".

czytaj dalej »