O nas

...kilka lat temu, gdy przygotowywałem nasz wyjazd, poprosiłem jedną z projektantek zatrudnionych w firmie mojej żony o wykonanie naklejki naszej podróży. Nie myślałem jeszcze wtedy o logo, o nazwie, o zespole - po prostu chciałem z synami w dwa tygodnie przejechać sześć krajów wschodniej Europy do końca nie zdając sobie sprawy z tego, co zaplanowałem. Kierunek był jeden - Kamieniec Podolski i Mołdawia, a potem się zobaczy.
... i się udało: malutką suzuką SJ413 pokonaliśmy Ukrainę, całą Mołdawię (w połowie drogi łamiąc most przedni), rumuńską Transylwanię, węgierską Pusztę, Spisz słowacki i Morawy czeskie, a wszystko jako KULCZYNA TEAM.

Kulczyna Team
Kulczyna Team  Przełęcz Legionów

I tak już zostało po dziś dzień... wychodzi na to, że nazwała nas projektantka Uli - jednym słowem przylgnęła ta nazwa do nas.

Staszek
Staszek

1. Staszek: spokojny cedzący słowa obserwator. Świetny w przygotowaniu obozu (rozłożenie i złożenie namiotu zajmuje mu sekundy), fotograf i filmowiec w jednym; to on najwięcej cyka zdjęć i skręca migawek. Lubi wpaść w melancholijny nastrój czym czasami doprowadza nas do szewskiej pasji. Zna angielski i niemiecki na niezłym poziomie komunikacyjnym, bez jedzenia może spędzić kilka dni. Najlepiej wysportowany z nas wszystkich, bardzo sprawny fizycznie, potrafi spać w każdych warunkach. Kawę parzy taką, że po wypiciu nie ma szans na sen przez kilka dni. Z zawodu technik kucharz-inżynier rolnik-spec od koni.

Paweł
Paweł

2. Paweł: pilot gawędziarz, potrafi czytać mapę, ale woli GPS. Dobry inżynier od budowy dróg, mostów i ciągnięcia liny wyciągarki. Obsługa siekiery, szpadla, łopaty na bardzo wysokim poziomie (najwyżej wykształcony uczestnik zespołu - mgr inż. ogrodnik). Znajomość angielskiego na niezłym poziomie, rosyjski mniej niż podstawowy, ale się uczy. Niezły z historii wschodu. To on nas mobilizuje do prawidłowego odżywiania się podczas wypraw - taki aprowizator z dietetykiem w jednym: dba o dobre żarełko. Bardzo wytrzymały na wszelakie trudy i uciążliwości podróży.

Marek
Marek

3. Marek: odbył z nami dwie podróże i dziesiątki imprez. Świetny kierowca zakochany w jednej marce samochodu Gaz 69. Bardzo wytrzymały na trudy podróży, szczególnie tej pozbawionej dróg (nie cierpi upałów, każda temperatura powyżej 25°C to skwar). Niezastąpiony mechanik naszych wypraw, naprawi każdą awarię auta - od banalnej usterki świateł po wymianę resorów mostów i reduktora, a wszystko w warunkach polowych. Woli 10 km dziur niż kilometr autostrady. Godny zaufania przyjaciel.

Piotr
Piotr (czyli ja)

4. Ja: wymyślam i odpowiadam za wszystko, czasami nieznośny, ale pracuję nad sobą (przyjmuję krytykę... nie pozwalam na rozprężenie zespołu - szczególnie 3 tys. km od domu); Romualdem Koperskim nie jestem, ale nabieram doświadczenia.

W naszych wojażach biorą udział różne osoby na zasadzie dołączenia do zespołu - niektóre z nich opisałem w opowiadaniach z wypraw. Czasami bywają to spotkania bardzo różnych charakterów, mentalności; ale zawsze łączy nas jedno: chęć podróżowania i poznawania świata - nie tego z kolorowych reklam i z poziomu pięciogwiazdkowych hoteli z klimatyzacją, tylko tego jakim faktycznie jest z całą różnorodnością krain, poznawaniem ludzi tam żyjących, ich zwyczajów... ich świata. Najpiękniejsze noce są te spędzone pod gwiazdami w miejscach, które wskaże nam przyroda, a nie określony cel informatora turystycznego.